Jest biohakerem. Mówi, jak zaprogramować organizm na długowieczność

Karol Wyszomirski, interdyscyplinarny dietetyk i trener, autor czterech książek, a przede wszystkim ekspert biohackingu. Zdradza, jak zaprogramować organizm na długie życie w zdrowiu i ujawnia, w jaki sposób można "zhakować mózg".

Karol Wyszomirski
Karol Wyszomirski
Źródło zdjęć: © Arch. prywatne Karola Wyszomirskiego
Karolina Rozmus

Karolina Rozmus, dziennikarka Wirtualnej Polski: Czym jest biohacking? W swoim bio piszesz, że "zajmujesz się programowaniem ludzi".

Karol Wyszomirski: Tym właśnie jest biohacking: programowaniem człowieka, by miał doskonałe zdrowie psychofizyczne, dzięki wykorzystaniu najnowszych odkryć naukowych z obszaru neurobiologii czy medycyny funkcjonalnej.

Moda czy konieczny sposób na radzenie sobie z ciężarem współczesnego trybu życia?

Zostałem zapytany kiedyś, czy biohacking jest potrzebny każdemu, czy nie można po prostu "normalnie" żyć. Powiedziałem: oczywiście, że możesz, pod warunkiem, że nie stresujesz się, mieszkasz na wsi, chodzisz na bosaka, oddychasz świeżym powietrzem, pamiętasz o regularnej ekspozycji na promieniowanie słoneczne, jesz dobrej jakości produkty spożywcze.

Ale jeśli żyjesz w dużym mieście, hałaśliwym, zanieczyszczonym, w stresie i pod presją, do tego w twojej diecie dominuje śmieciowe jedzenie, to twój organizm jest bombardowany stresorami na wielu różnych poziomach. 

Nie jest w stanie efektywnie zregenerować się, próbując nadążyć za ilością bodźców, na jakie jest narażony każdego dnia. Skutkiem są zaburzenia hormonalne, a potem kolejne problemy - insulinooporność, hiperglikemia reaktywna, cukrzyca typu 2, zaburzenia pracy tarczycy, w tym choroba Hashimoto czy - w przypadku mężczyzn - spadek testosteronu itd. 

I z tym zgłaszają się do ciebie klienci? Mówią, że chcą poprawić wydajność swojego organizmu?

Mam trzy modele pracy z klientami. Pierwszy poziom to poziom naprawy, gdy zgłasza się do mnie ktoś, kto ma problem ze zmęczeniem, stresem, zaburzeniami hormonalnymi, metabolicznymi, nadciśnieniem, zaburzeniami gospodarki glukozowo-insulinowej czy problemami jelitowymi.

Drugi poziom to podkręcanie możliwości organizmu. Klient czuje się dobrze, ale chciałby mieć więcej energii czy lepszą koncentrację. I to jest związane z długowiecznością, bo biohacking to proste techniki i narzędzia, których celem jest poprawienie działania organizmu tak, aby był jak najdłużej sprawny i wydajny. By ciało nie było dla nas przeszkodą, ale żeby nas wspierało w codziennych działaniach. 

Trzeci, najwyższy poziom, to wysoka efektywność przy wykorzystaniu zaawansowanych protokołów tak, aby stać się liderem w swojej branży czy dyscyplinie. Na tym poziomie pracują głównie sportowcy, przedsiębiorcy, aktorzy, innowatorzy, inwestorzy, czyli osoby, które potrzebują silnego ciała, doskonałej kontroli emocji i efektywnie pracującego mózgu.

Czy to jest właśnie neurohacking? Hakowanie mózgu, by pracował jak najefektywniej?

Neurohacking to przede wszystkim sposób na wsparcie pracy mózgu. Skupiamy się na tym, żeby poprawić neurogenezę, wytwarzanie nowych połączeń nerwowych oraz proces neuroplastyczności, przebudowy mózgu.

Jeśli na co dzień mamy mało czasu i dużo stresu, to nasz mózg zalewany jest kortyzolem. Hormon stresu doprowadza do neurodegeneracji, czego skutkiem jest pogorszenie pamięci, problemy ze skupieniem i kreatywnością. W stresie układ nerwowy wchodzi w tryb walki lub ucieczki, koncentrując się na przetrwaniu. Nie ma pełnych zasobów, żeby w twórczy i kreatywny sposób podchodzić do problemu. Stres nas po prostu ogłupia. 

To bolączka współczesnego świata. Masz jakieś rady na poprawienie funkcjonowania "zestresowanego" mózgu?

Zgłasza się do mnie coraz więcej osób mających problemy z koncentracją i skupieniem z powodu przestymulowania social mediami, serialami, grami. Nasz mózg jest przebodźcowany. 

Konieczne jest więc działanie neuroprotekcyjne, które przełączy mózg z trybu walki i ucieczki na tryb odpoczynku i relaksu. Podstawą jest regeneracja w postaci ok. 7-8 godzin efektywnego snu na dobę. Kluczem do tego jest odstawienie elektroniki na dwie godziny przed snem, bo ona stymuluje układ dopaminowy w mózgu, przez co w długoterminowej perspektywie mózg nie potrafi skupić się na jednej czynności i zrelaksować. 

Po drugie, blokowanie światła niebieskiego na dwie godziny przed snem, jeśli np. oglądamy seriale. Światło niebieskie po zachodzie słońca wysyła sygnał do naszego mózgu, że jest południe, co z kolei zaburza wydzielanie hormonu snu. Melatonina jest również hormonem o bardzo silnym działaniu antynowotworowym. Wieczorna ekspozycja na światło niebieskie może więc być jednym z czynników zaburzających gospodarkę hormonalną i zwiększającym ryzyko powstawania nowotworów w organizmie.

Po trzecie, świadoma suplementacja.

A co z dietą? Jak dużą rolę odgrywa w długowieczności?

Jedną z takich technik, jaką zalecam moim klientom, jest System Inteligentnego Odżywiania, którego jednym z elementów jest post okresowy. Przesunięcie śniadania na później, unikanie jedzenia zaraz po przebudzeniu się, w szczególności węglowodanów, na rzecz białka i tłuszczu. Biohacking wraca do korzeni i tego, jak przez setki tysięcy lat funkcjonowaliśmy w zgodzie z naturą. Człowiek pierwotny nie jadł zaraz po przebudzeniu tostów z szynką i serem, tylko musiał najpierw włożyć wysiłek i znaleźć lub upolować pożywienie.

Patrząc na naszą biologię i atawizmy, mogę powiedzieć, że nasz organizm jest stworzony do tego, żeby pierwsze godziny po przebudzeniu funkcjonować bez spożywania jedzenia. 

Potwierdzają to badania z John Hopkins Medicine, które dowiodły, że post wpływa na funkcje kognitywne, poprawia pamięć, koncentrację, redukuje stany zapalne, dodaje energii. Wspiera pracę mitochondriów, powodując m.in. wzrost poziomu dopaminy, neuroprzekaźnika odpowiedzialnego za chęć i motywację do działania, serotoniny, hormonu szczęścia i noradrenaliny, odpowiadającej za skupienie, koncentrację i zdolność do podejmowania decyzji. Wreszcie post promuje powstawanie ciał ketonowych. Nasz organizm, gdy pozbawiamy go paliwa z zewnątrz, zostaje zmuszony, by sam zaczął produkować energię. Badania potwierdzają, że ciała ketonowe są świetnym źródłem energii, w szczególności dla mózgu.

Są różne modele poszczenia. Te radykalne, promujące nawet dzień czy kilka dni w tygodniu bez jedzenia i minimalistyczne, zakładające post nocny. Każdy model jest tak samo dobry dla nas?

Biohacking to zbiór różnego rodzaju narzędzi poprawiających działanie organizmu, ale to, co najistotniejsze, to dopasowanie odpowiednich narzędzi do konkretnej osoby. Post 12/12 daje już świetne rezultaty, a wydłużanie czasu poszczenia z ośmiogodzinnym okienkiem żywieniowym może przynieść rewelacyjne efekty. Mam na myśli produkcję hormonu wzrostu czy glukagonu, tj., hormonów wspierających spalanie tkanki tłuszczowej i regenerację oraz odnowę biologiczną organizmu.

Mówiliśmy o tym, jakie korzyści przynosi niejedzenie, pora na pytanie o to, co jeść.

Kładę nacisk na dobrej jakości produkty białkowe, które zawierają aminokwasy niezbędne do produkcji hormonów i neuroprzekaźników, pełniące też funkcje budulcowe i regeneracyjne. Jajka, dobre ryby, nieprzetworzone mięso i zdrowe tłuszcze. Te ostatnie są szczególnie ważne dla mózgu, bo jest on zbudowany głównie z wody i tłuszczów. Potrzebuje takich produktów jak awokado, oliwa z oliwek, olej kokosowy i olej MCT, orzechy brazylijskie, makadamia, łosoś i makrela. Są bogate w kwasy omega-3, które odpowiadają za redukcję stanów zapalnych, a to właśnie one stoją u podłoża większości chorób cywilizacyjnych. Można więc powiedzieć, że redukcja stanów zapalnych to jeden z sekretów długowieczności.

Co więcej, świetnym źródłem paliwa dla mózgu i wsparcia naszych emocji będzie gorzka czekolada oraz prawdziwe ceremonialne kakao, które bogate jest w tryptofan, czyli aminokwas niezbędny do produkcji serotoniny. Zawiera też flawonoidy, które zwiększają dopływ tlenu i krwi do mózgu, dzięki czemu dochodzi do niego więcej składników odżywczych.

Sen i regeneracja, dieta. Co jeszcze?

Ruch, minimum 10 tys. kroków dziennie, ale im więcej się ruszamy, tym lepiej będziemy się czuć. W czasie ruchu wytwarzane są endorfiny, komórki Natural Killer, poprawia się trawienie, dochodzi do lepszej konsolidacji pamięci. I taki wpływ na organizm ma już samo spacerowanie, ale warto do tego dodać trening siłowy dwa razy w tygodniu. Wzmocni mięśnie, a im większa tkanka mięśniowa, tym więcej mitochondriów i elektronów w komórkach, które produkują energię. Mięśnie odpowiadają za długowieczność.

Po trzecie, trening interwałowy, również dwa razy w tygodniu. Bieganie, tabata, orbitrek czy ćwiczenia z ciężarem własnego ciała - cokolwiek, co podnosi tętno i podkręca spalanie tkanki tłuszczowej. Badania pokazują, że trening interwałowy bardzo mocno redukuje poziom kortyzolu i zwiększa dopływ świeżej krwi i tlenu, bogatych w składniki odżywcze, do mózgu.

Czy my jesteśmy zaprogramowani na długowieczność?

Tak, ale środowisko, w jakim żyjemy, wcale nam tego nie ułatwia. Nie tylko postęp cywilizacyjny, ale też kultura, media, rodzina, w której dorastamy. Najlepsze co możemy zrobić, to nauczyć się jak działa nasz organizm i wpływać na niego przy pomocy odpowiednich metod, aby pracował na naszą korzyść. Od 15 lat uczę więc ludzi tego, jak przy pomocy małych zmian w codziennych nawykach poczuć się lepiej i poprawić jakość swojego życia.

Pamiętajmy, że choć średnia długość życia się wydłuża i potwierdzają to badania, to jednocześnie jakość tego życia się pogarsza. W tym pędzie do długowieczności nie zapominajmy zatem, że samo dożycie 100 lat to nie wszystko. Kluczem jest dobre samopoczucie pomimo osiągnięcia setki.

Wybrane dla Ciebie